(...)<Sky wygrała z Deimatą>
S: Jestem 5 pokoleniem łowców potworów i waz z przyjaciółmi Seyde i Henrym pokonaliśmy Deimate, co nie było łatwe, bo byliśmy na szczycie budynku może miał 29 30 może i 40 metrów i dałam rade.
P: Ale nadal nie wiem za co mnie nienawidzisz. Przeczesz to nie moja wina, że nie ma twoich przyjaciół.
S: Wręcz przeciwnie Patricio!
E: Jak to?
S: Tak! Patricia zrobiła to nieświadomie!P: Nie prawda, nic im nie zrobiłam!
S: Zrobiłaś pamiętasz gdy kupowałaś coś tam na kawał Eddiego?
P: No tak, ale to nie tylko Eddie robił ten kawał.
S: Spotkałam cie w sklepie i szła Seyde wywaliłaś na nią coś, Seyde się wkurzyła bo lubiana nie jest i postanowiła wyjechać, a Henry był uposażany więc to prze ciebie Patricio.
P: To nie byłam ja. To była... Piper!
S: To nie była Piper to byłaś ty, bo Piper by przeprosiła a ty powiedziałaś "Uważaj co?! Jak zołza lepiej trzymaj się ode mnie bo inaczej zapłacisz!"
P: Wiem, że wszyscy uważacie mnie za zołze, ale tak bym nie powiedziała!
S: Wiesz Piper nie nosi takich bucików i koszulki z piorunem!
P: Wiem, ale ja bym tak nie powiedziała. <zaczęły jej lecieć łzy>
S: Paiper też nie, bo ona jest miła, a ty nie! Więc o twoja wina Patricio, twoja wina! Ona zawsze zawsze, zawsze była twoja!
<Patricia nie wytrzymała>
P: Odchodzę na zawsze! <zaczęła płakać>
S: Odejść bo mam cię dosyć!
P: A ja miałam cię za przyjaciółkę! <wybiegła>
S: My przyjaciółkami!? Błagam nigdy Ci nie wybaczę i ja nie lubię cię!
P: A i zanim odjadę. PRZEPRASZAM cie Skyler!
S: A niby za co?! To nie mnie masz przeprosić tylko Seydy, bo to przez ciebie ona odeszła stąd!
P: Może tu zamieszkać, bo zwolniło się miejsce.
S: Wież ty Mara i Joy mieszkacie razem, a ja zawsze sama więc to u mnie jest miejsce nigdy nie myślałaś żeby się do mnie przeprowadzić!
P: Nawet o tym nie wiedziałam!
S: Nie wiedziałaś?! Ja byłam sama od kąd Seydy się wyprowadziłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz